Menu

Życie jest proste

Niszowy blog o życiu i nie tylko

#4 Minęło kilka dni

nyord277

Minęło kilka dni, a ściślej mówiąc dziś jest czwarty dzień od ostatniego wpisu. W tym czasie zdążyło się zamknąć okienko transferowe w Anglii, Niemczech, Francji, Hiszpanii czy Włoszech. Ja napisałem dwa egzaminy w piątek no ale o tym za chwilę. A przed kilkoma godzinami polscy skoczkowie skończyli turniej przed Igrzyskami w Korei Południowej. A ja dzisiaj siedzę i żyję już tym co wydarzy się w następnym tygodniu - moja podróż do Liverpoolu. No ale jak zwykle zacznijmy od początku:

Ostatnie dni mijały szybko. W sumie nie były takie ciężkie oprócz piątku. Najpierw wcześnie trzeba było wstać, a następnie udać się na wydział. Jak zwykle w sesji miałem problem ze zjedzeniem śniadania rano. Kromka chleba i na uczelnię. Więcej jest mi ciężko w siebie wcisnąć. No dobra jak już dotarłem na wydział to wydrukowałem kartę zaliczeń studenta do języków obcych, a następnie pobiegłem do gmachu głównego uczelni, aby znaleźć salę i "dorwać" moją lektorkę od języka obcego w celu uzyskania wpisu. W sumie nie wiem po co mi on no ale taki jest wymóg to go zdobyłem. Dodam, że ocenę już miałem wpisaną na USOSie od 2 dni. No dobra - po wejściu do budynku udałem się na najwyższe znane mi piętro numer cztery. Znalezienie sali nie było takie łatwe, jednak udało się. Pod salą spotkałem koleżankę z wydziału, która od następnego semestru przenosi się studiować do innego miasta. Chwila rozmowy i kilka minut zleciało. Wybiła godzina 9:30 a ja wszedłem do sali i uzyskałem upragniony wpis. Odetchnąłem z ulgą, bowiem o godzinie 10:00 miałem egzamin z chemii. Na szczęście nie spóźniłem się na niego. Już na wstępie zostałem zaskoczony widząc pulę pytań. Było ich tylko sześć. Odpowiedziałem na trzy i pół zadania i wyszedłem z sali. Liczyłem na pozytywne zakończenie, jednak egzamin muszę poprawić i muszę liczyć na więcej szczęścia w najbliższy czwartek. 

W trakcie egzaminu doskwierać mi zaczął głód, więc tuż po nim udałem się do bufetu, gdzie zamówiłem spory kawałek pizzy. Po jej zjedzeniu i krótkiej rozmowie ze znajomymi udałem się z jednym z nich do hotelu Marriott, gdzie jest siedziba jednej z firm wypożyczającej samochody na minuty w celu założenia sobie przez niego u nich konta. Minęło kilka minut, wypełnił kilka formalności i wszystko zostało sfinalizowane i zakończone sukcesem. Poszliśmy następnie do galerii handlowej coś zjeść i porozmawiać. Ostatnie kilka minut to rozmowa o kolejnym egzaminie, który zaczynać się miał o 14:15 tego samego dnia.

Tuż przed 14:00 zjawiliśmy się ponownie na naszym wydziale. Tam spotkaliśmy nasze koleżanki, które również poprawiały ten przedmiot z zeszłego roku, oraz troszkę postraszyliśmy nim młodszy rok. W sumie nie było to bezpodstawne no ale o tym za chwilę. Tuż przed czasem ujrzeliśmy prowadzącą, która zaprosiła nas do sali. Usadzała nas kilka ładnych minut po czym osoby poprawiające z zeszłego roku zaprosiła do innej sali, gdzie pilnować nas miał kto inny. Rozdane zostały pracę i oczywiście usłyszeliśmy, że jak ktoś będzie ściągać to nie będzie możliwości poprawy. Zapytałem się(tak jak rok temu) jak mamy zaznaczać odpowiedzi na teście, bowiem tylko w jednym zadaniu jest to napisane, a był to test abcd głównie. Jako, że w poprzednich latach pamiętam, że tego się czepiała wiedziałem, aby o to się zapytać. Odpowiedzi nie uzyskałem, a jedyną odpowiedzią było to, że jeśli pan jest już na tym roku to powinien to dawno wiedzieć. No i wyszła nasza prowadząca zostawiając nas z inną osobą nas pilnującą. Po jej wyjściu moja koleżanka ponowiła pytanie jednak znowu był brak odpowiedzi. Minęło 5 minut, a ja odpowiedziałem na 23 pytania abcd, oraz 8 pytań otwartych. Prawdę mówiąc wszystkie je znałem na pamięć i po przeczytaniu pierwszych trzech, oraz kilku następnych wyrywkowo zobaczyłem, że nic się nie zmieniło więc zaznaczałem po prostu już prawidłowe odpowiedzi. Osoba pilnująca zdziwiła się, że tak szybko oddaje pracę i wywiązał się mniej więcej taki dialog:

- Co tak szybko?

- Jak rozwiązuje się ten sam test po raz piąty to zna się go już na pamięć.

- Nie lepiej było nauczyć się na pierwszy termin?

- Jeśli raz jedna odpowiedz jest dobrze, a na następnym terminie ta sama odpowiedź jest źle to ciężko

Pilnująca osoba pokiwała zrezygnowana tylko na boki głową, a ja powiedziałem do widzenia i wyszedłem.

Tak oto minął mi piątek na uczelni. Był troszkę zabawny ale i stresujący zarazem. A dzisiaj w sobotę miałem uczyć się od samego rana, jednak po ciężkiej nocy wstałem po 10 i nie miałem ochoty na naukę. Postanowiłem, że zacznę ją od jutra, a dzisiaj między innymi poodkurzałem po sprzątaniu kilku ostatnich dni, gdzie przeglądałem szafy różne znajdując różne cuda. Tak więc wstaje jutro i zaczynam się uczyć do czwartkowego egzaminu z matematyki. 

© Życie jest proste
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci